Spektakl urodzinowy Ludwika Jerzego Kerna.

„Jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz, Kern świeżo malowany”. Taki tytuł nosi spektakl, będący prezentem dla Ludwika Jerzego Kerna w osiemdziesiątą siódmą rocznicę urodzin.

Spektakl wyreżyserowała profesor Marta Stebnicka, żona jubilata. Prapremiera odbyła się 11.06.2007 roku, na deskach kameralnego teatru „Scena Moliere”. Zaproszeni goście, przyjaciele i rodzina, przez niewiele ponad godzinę przysłuchiwali się widowisku poetycko – muzycznemu, opartemu na tekstach L.J. Kerna. Wśród wykonawców zobaczyć było można: Alicję Bienicewicz, Beatę Paluch oraz Andrzeja Franczyka. Przy pianinie akompaniowała im Monika Bylica. „Nie przypuszczałam, że mam tylu przyjaciół”, powiedziała wzruszona profesor Stebnicka, odbierając po spektaklu gratulacje i kwiaty. Premiera dla publiczności, z udziałem L.J. Kerna już osiemnastego czerwca o godzinie dziewiętnastej. Marta Stebnicka, reżyserka, profesorka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie, przez ponad pół roku przygotowywała przedstawienie, hołd dla swojego męża. W spektaklu znalazły się teksty, wybór z bogatego dorobku literackiego L.J. Kerna. Zaczęło się „Czterema łapami”. Pochwała psiego życia, z mocnym akcentem: „Suki feministki, nie dajcie się psom”! Następna odsłona nosiła tytuł: „W obliczu wiosny, ogłaszam alarm miłosny”. W tej części dominowały piosenki. Najpierw dowcipne, lekko frywolne, później bardziej refleksyjne, w tym te o przemijaniu. Ostatnia odsłona to: „Dyskretne podglądanie rodaków”. Tu dominowały aforyzmy i zabawne wierszyki typu: „Siać głupola nie trzeba”.

Spektakl został dobrze odebrany. Profesor Stebnicka dziękowała wszystkim przyjaciołom. Dziękowała „za przyjaźń, o którą coraz trudniej w dzisiejszych czasach, za pomoc w przygotowaniu przedstawienia, oraz za bezinteresowność, o którą jeszcze trudniej, niż o przyjaźń”. Każdy otrzymał od pani Marty kwiat.

Ostatnio opublikowane
Sebastian Steranka
Dawno temu do serca wziąłem sobie słowa Hemingwaya o tym, że mówić uczymy się przez dwa lata, a milczeć przez kolejnych pięćdziesiąt. Ja chciałem wyrobić się wcześniej i to się udało. Z pisaniem jest zgoła inaczej. Za słowa przelane na papier trzeba brać odpowiedzialność.
czytaj więcej