Magiczna Ballada

Gdy myślałem, że to koniec
Czułem jak uchodzi życie
Gdy nic sensu już nie miało
Każdy dzień kończyłem piciem
Obudziłem się raz w nocy
Pomyślałem, że to zjawa
W nogach siedział na mym łóżku
Gość, co magiem się wydawał

Trochę dziwnie był ubrany
Zębów prawie nie miał wcale
Ciężko dyszał jak na zjawę
Był też chyba po gorzale
W jego oczach wyczytałem
Czy też szeptem wyrzekł słowa
Jak nie znajdziesz celu w życiu
Nikt nie będzie cię szanował

Marnie skończysz gdzieś w rynsztoku
Nie zostawisz nic po sobie
Jakbyś wcale się nie rodził
Zdychał będziesz rok po roku
Jestem tobą, tylko jutro
Dobrze przyjrzyj się czy warto
Oprzytomniej póki możesz
Precz odeślij mnie do czarta!

Roześmiałem się głupawo
Później łzy poczułem w krtani
Przedstawienie owszem niezłe
Ale komu mam bić brawo?
Mag gdzieś zniknął niespodzianie
Rozebrałem się przed lustrem
Nie mężczyznę zobaczyłem
Tylko marność, rozpacz, pustkę

Przemyślałem wszystko dobrze
Żyć jak dawniej, czy coś zmienić
Czy jest we mnie tyle siły
By na dobre los odmienić?
Porzuciłem dawne życie
Odnalazłem cel jak radził
Teraz wiatru szukam w polu
Znów podobny jestem ptakom.

Od autora
Do tego tekstu Tomek M napisał świetną muzykę. Niestety brakowało głosu, żeby to nagrać. Może ktoś chętny?
Ostatnio opublikowane
Sebastian Steranka
Dawno temu do serca wziąłem sobie słowa Hemingwaya o tym, że mówić uczymy się przez dwa lata, a milczeć przez kolejnych pięćdziesiąt. Ja chciałem wyrobić się wcześniej i to się udało. Z pisaniem jest zgoła inaczej. Za słowa przelane na papier trzeba brać odpowiedzialność.
czytaj więcej